wtorek, 8 lipca 2014

"Złocisty blask" z AVON




Witam :)

Dzisiaj kolejna recenzja produktów z AVON. Ostatnimi czasy trochę mi się nazbierało tych katalogowych kosmetyków. Nawet nie wiem kiedy ;)

Bez zbędnych słów przedstawiam Wam:

AVON

SKIN SO SOFT
mineral
gems

Mineralny balsam do ciała "Złocisty blask" - 250 ml
Mineralny żel pod prysznic "Złocisty blask" - 250 ml





 Mineralny balsam do ciała "Złocisty blask"


"Otul się zmysłową miękkością. Niezwykle bogata formuła idealnie stapia się ze skórą, pozostawiając ją jedwabiście miękką."

Cechy na plus:

  • po nałożeniu skóra jest miękka i gładka w dotyku;
  • zawiera delikatne złote drobinki (złocisty proszek), które nadają skórze zdrowy blask;
  • blask drobinek widoczny jedynie w słońcu;
  • świetnie prezentuje się na opalonej skórze;
  • przyjemny, delikatny zapach;
  • jak dla mnie doskonała konsystencja balsamu;
  • dobrze się rozciera;
  • szybko się wchłania;
  • produkt idealny na lato;

Cechy na minus:
  • wspomniane przeze mnie drobinki nie każdej przypadną do gustu; wg mnie nie sprawdzą się także przez zimę;
  • kiedy nie wpije jeszcze w skórę lubi brudzić ubrania;
  • trzeba dokładnie rozprowadzić balsam na ciele cienką warstwą. W przeciwnym wypadku może porobić delikatne plamy na skórze;
  • najlepiej rozprowadzać go na gładką, ogoloną skórę (lubi zbierać się przy odrastających włoskach co nie wygląda elegancko);

Czy kupię ponownie? - raczej nie.
Moja ocena (1-5) - 3,5 pkt





Mineralny żel pod prysznic "Złocisty blask"


"Złocisty żel wzbogacony minerałami rozpieszcza skórę pod prysznicem i dodaje jej blasku. Oczyszcza, jednocześnie nawilżając."


Cechy na plus:
  • przyjemny, delikatny zapach;
  • ładnie się pieni;
  • dobrze myje skórę;
  • skóra jest delikatnie nawilżona i odświeżona;


Cechy na minus:
  • szybko się wypłukuje przez co po dłuższej kąpieli konieczne jest dodatkowe nawilżenie skóry balsamem;


Czy kupię ponownie? - raczej nie
Moja ocena (1-5) - 3 pkt.

















Reasumując


Oba produkty są całkiem przyzwoite aczkolwiek nie powaliły mnie jakoś szczególnie. 
Dostałam je w prezencie więc używam, jednak sama chyba raczej bym ich nie kupiła. 

Balsam daje ciekawy efekt zdrowej skóry. Spełnia poniekąd rolę balsamu brązującego, aczkolwiek ma delikatniejsze działanie. Pomaga też przełamać "blokadę" przed pokazaniem z początkiem lata bladych nóg - już po pierwszym nałożeniu widać różnicę. Skóra nabiera delikatnie złocistego odcienia.


Na dziś to już wszystko :)
Dziękuję za spędzony u mnie czas...
PaPa :*


PS. Sukces...udało mi się w końcu napisać więcej niż 1 post w miesiącu! ;D





wtorek, 1 lipca 2014

RENEWING MOISTURE - ujędrniający krem do twarzy AVON





Witam gorąco :)

Troszkę ostatnimi czasy Was zaniedbałam z czego zdaję sobie sprawę i za co bardzo przepraszam !
Mam nadzieję, że nie zrazi Was ta moja abstynencja na blogu i będziecie nadal mnie odwiedzać...na co gorąco liczę...

Przechodząc do sedna 
Chciałabym przedstawić Wam produkt z AVON care:


RENEWING
MOISTURE
Firming Face Cream - 100 ml

with anti aging complex








Cechy na plus:
  • duża pojemność - 100 ml - co stanowi podwójną pojemność tradycyjnych kremów;
  • działanie - zbliżam się do denka tego produktu więc z całą pewnością zdążyłam już go przetestować i wyrobić sobie opinię; zauważyłam, że krem spełnia swoje działanie, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Skóra twarzy jest ładnie nawilżona i ujędrniona. Poprawiło się jej napięcie. Zniknęły drobne zmarszczki mimiczne - niestety tylko te drobniutkie ale zawsze to coś :)
  • lekka konsystencja;
  • krem dobrze się wchłania;
  • nie pozostawia tłustej powłoki;
  • nie klei się;
  • nie zatyka porów;
  • nadaje się pod makijaż;
  • wydajny - krem spokojnie wystarczy na miesiąc regularnego użytkowania, jak nie dłużej;
  • trwałe opakowanie;
  • sprawdza się na dzień jak i na noc;
  • cena - 12 zł (cena regularna); na promocji można go kupić nawet za 8,99 zł;


Cechy na minus:
  • zapach - produkt ma bardzo delikatny, wręcz nie wyczuwalny zapach, czego ja niezbyt lubię. Wolę kiedy kosmetyk przyjemnie pachnie, wtedy przyjemniej mi się go używa :)
  • proste, mało eleganckie opakowanie;
  • produkt nie zawiera żadnej folii zabezpieczającej - nie mamy pewności czy ktoś już przed nami ten krem otwierał czy nawet w nim zdążył paćkać palcami ;/


Czy kupiłabym ponownie? Mam podzielone zdanie na ten temat :/  50/50
Moja ocena (1-5) - Mocne 4 pkt.




Jest to całkiem przyzwoity produkt. Polecam osobom, które nie lubią gęstych kremów do twarzy.
Choć krem ma widoczne działanie to jednak nie wiem czemu, ale nie przekonał mnie do siebie na tyle bym kupiła go bez wahania po raz kolejny. Może to przez jego zapach, który jak dla mnie jest za mało wyczuwalny, a z czasem wręcz zanika - nawet w opakowaniu...


Na dziś to już wszystko :D 
Dziękuję za spędzony u mnie czas i zapraszam do następnych odwiedzin.
Mam nadzieję, że w tym miesiącu uda mi się opublikować więcej recenzji...kilka produktów wręcz o nie się prosi i czeka cierpliwie, aż znajdę czas na ich opis...

Buziaki :*


wtorek, 3 czerwca 2014

Rozjaśniacz do włosów - Joanna blond Naturia



Witam :)

Po nieudanym podejściu do rozjaśnienia swoich włosów farbą Ombre hair z Loreal zdecydowałam się na drastyczne posunięcie. Kupiłam zwykły rozjaśniacz do całych włosów. Tak, tak wiem, że takie działania bardzo niszczą i osłabiają włosy, ale bardzo chciałam spróbować. Było to moje pierwsze tak drastyczne rozjaśnianie, a o jego efektach przeczytacie poniżej :)


JOANNA

blond
Naturia
Rozjaśniacz do całych włosów
4-5 tonów




Opakowanie rozjaśniacza zawiera:



1. Saszetkę z proszkiem rozjaśniającym 25 g
2. Saszetkę z utleniaczem w kremie 70 g
3. Ulotkę informacyjną
4. Rękawiczki ochronne

Możemy zdecydować o stopniu rozjaśnienia swoich włosów, w czym pomocna jest informacja umieszczona na opakowaniu produktu




Cechy na plus:

  • działanie - widoczny efekt rozjaśnienia włosów (nawet o 5 tonów);
  • receptura rozjaśniacza zawiera ekstrakt z protein jedwabiu - mają one za zadanie chronić i regenerować strukturę włosa już podczas zabiegu rozjaśniania;
  • po rozjaśnieniu włosy nie są tak zniszczone jak by się mogło wydawać - wystarczy nieco odżywki i jest całkiem ok;
  • łatwy sposób nakładania - jak zwykłą farbę do włosów - nawet w domowych warunkach;
  • rozjaśniacz nie śmierdzi aż tak bardzo;
  • po wymieszaniu składników ma gęstą konsystencję, która nie spływa z włosów;
  • ciekawy "smerfowy" kolor;
  • cena - za dwa opakowania rozjaśniacza wydałam zaledwie 11 zł.
  • dostępność - m.in. drogerie Rossmann, Kaufland;


Cechy na minus:
  • trzeba bardzo dokładnie rozprowadzić rozjaśniacz na włosach. W przeciwnym wypadku możemy uzyskać nierównomierne rozjaśnienie;
  • zauważyłam, że kolor włosów zmienił się nieco po kilku myciach od początkowego. U mnie nieco ściemniał i wyrównał się co akurat na szczęście było na korzyść;


Czy kupiłabym ponownie? - Zdecydowanie tak.
Moja ocena (1-5) - 5 pkt.




POLECAM !!!

Swoje włosy chciałam rozjaśnić, by później móc je zafarbować na rudy. Po cichu liczyłam, że może już samo zastosowanie rozjaśniacza nada moim włosom ciekawy kolor. 
Może nie do końca uzyskałam taki efekt jaki chciałam, ale jestem zadowolona. Co prawda moje odrosty chwyciły nieco bardziej niż reszta włosów, ale po kilku myciach uzyskałam dość ciekawy efekt. 
W końcu moje włosy są przygotowane na kolejny krok jakim jest nadanie im wymarzonego rudego koloru.
Na razie jednak trochę się wstrzymam i dam im nieco odpocząć.

A tak puki co prezentuje się efekt końcowy moich działań...



Jak sami widzicie różnica tym razem jest zauważalna gołym okiem :)

Na dziś to już wszystko :)
 Niebawem zdam Wam relację z ostatecznego farbowania na kolor rudy...a tymczasem cieszę się ze swojego nowego ja :D



 Pozdrawiam
PaPa :*



poniedziałek, 19 maja 2014

Błyskawiczna odżywka do włosów - MARION



Witam :)

Troszkę mnie tu nie było. Niestety pogoda nie dopisywała do robienia zdjęć, a i z czasem u mnie ostatnio kiepsko:( W końcu jednak udało mi się zrobić kilka fotek.

Po dłuższej nieobecności przychodzę do Was z recenzją odżywki do włosów firmy MARION.
Niby banał, ale dla mnie jest to jedno z lepszych odkryć...dobra odżywka potrafi zdziałać z włosem na prawdę niezłe cuda. A o dobrą odżywkę nie zawsze łatwo.


MARION
NATURASilk
Jedwabna kuracja
- BEZ SPŁUKIWANIA


BŁYSKAWICZNA 
ODŻYWKA
(Do włosów łamliwych i z rozdwojonymi końcówkami)
150 ml



Od producenta:

Specjalnie opracowana formuła zapobiegająca łamaniu i rozdwajaniu się końcówek włosów. Zawiera JEDWAB i KOMPLEKS MULTIWITAMINOWY A, E, H, F i prowitaminę B5, które:

  • pomagają zapobiegać łamaniu i rozdwajaniu się końcówek włosów
  • wygładzają i odżywiają włosy bez ich obciążania
  • ułatwiają rozczesywanie i układanie oraz 
  • zapobiegają elektryzowaniu się włosów
  • zabezpieczają przed promieniowaniem UV, wysoką temperaturą - jak dla mnie duży +
  • nadają zdrowy wygląd, jedwabistą miękkość i blask. Zapewniają skuteczną ochronę przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych
Dodatkowo odżywka wzbogacona została o proteiny ryżowe, które przywracają włosom miękkość i piękny połysk oraz wzmacniają i regenerują wewnętrzną strukturę włosów, dzięki czemu są one mocniejsze i bardziej odporne na uszkodzenia.

Cechy na plus:

  • działanie - SZOK! Odżywka robi wszystko to o czym zapewnia nas producent!;
  • produkt zawiera aplikator w formie pompki co jest bardzo praktyczne i wygodne;
  • łatwa aplikacja;
  • możliwość stosowania zarówno na mokre jak i na suche włosy;
  • odżywka bez spłukiwania, co dla mnie jest plusem (nie lubię czekać pod prysznicem na działanie odżywki, by w końcu ja zmyć za jakieś kilka minut);
  • dostępność - na pewno drogerie NATURA;
  • cena - 7,99 zł. (po promocji można ją kupić nawet za 5,49 zł);
  • produkt nie obciąża włosów;
  • ułatwia rozczesywanie;
  • włosy (i same końcówki) wyglądają na zdrowsze;
  • piękny, delikatny zapach;
  • pojemność opakowania - 150 ml wystarcza na długo;

Cechy na minus:
  • jeśli chodzi o mnie nie mogę niczego zarzucić. Jestem zadowolona!

Czy kupię ponownie? - Zdecydowanie tak
Moja ocena (1-5) - 5pkt





         Produkt kupiłam z ciekawości. Nie liczyłam na wiele. Szukałam czegoś bez spłukiwania.
Znalazłam. 
Kupiłam.
I jestem baaaardzo zadowolona. 

POLECAM !!!


Jak pewnie wiecie (bądź też i nie) ostatnio eksperymentuję z kolorem swoich włosów. Jestem na etapie zmiany koloru. Włosy swoje niedawno rozjaśniałam (niebawem post z efektem moich eksperymentów). Sami wiecie co rozjaśniacz potrafi zrobić. Na moje szczęście odżywka poradziła sobie i nadal  radzi nawet z tak podniszczonymi włosami. Muszę przyznać, że jestem sama mile zaskoczona...

No. To już wszystko na dziś. 
Postaram się częściej tutaj pojawiać:)
Pozdrawiam 
PaPa :* 
 
 



piątek, 25 kwietnia 2014

AQUA platinum - pomadka



Witam Was gorąco w kolejnym poście :)

Chciałabym się podzielić z Wami swoim odkryciem jakiego dokonałam jakiś czas temu. Niestety bądź stety znów będzie o pomadce...

Jak już kiedyś wspominałam ostatnimi czasy uwielbiam oglądać i kupować pomadki. Zazwyczaj wybieram te w stonowanych kolorach, tzw. nude. 
Na tą perełkę skusiłam się impulsywnie. Pomyślałam sobie, że wypadało by dla odmiany nabyć jakiś kolorek. Wybrałam dość intensywny, jak dla mnie, róż (czego zdjęcia może nie do końca odzwierciedlą :/ ).
Mimo wszystko jestem mega zadowolona z tej pomadki zarówno jeśli chodzi o kolor jak i o samą jakość produktu.

Oto przed Wami:


AQUA PLATINUM
Pomadka ultra-nawilżająca
z
EVELINE COSMETICS



Skusił mnie odcień 421 aqua platinum.

Opakowanie pomadki jest plastikowe, a wieko posiada przeźroczysty element. Jest to pomocne rozwiązanie - zwłaszcza kiedy ma się wiele pomadek. Niby nic, a jednak znacznie przyspiesza to proces poszukiwania właściwego kolorku wśród swoich innych "skarbów":)


Uchwycić istotę koloru pomadki to dopiero wyzwanie ;/ Sami zobaczcie. Oba zdjęcia przedstawiają ten sam kolor, który na każdym wygląda inaczej...wszystko zależy od światła. Zdjęcie po lewej jest bardziej wiarygodne - zbliżone do rzeczywistości choć i tak nie takie samo! 



 Cechy na plus:

  • trwałość! - osobiście jeszcze nigdy nie miałam tak trwałej pomadki za tak przystępną cenę. Produkt ten może konkurować z niejedną pomadką wiodącej marki. Utrzymuje się na ustach do kilku godzin. Choć intensywność koloru z czasem nieco blaknie to i tak efekt jest cudny!
  • szeroki wybór kolorystyczny;
  • kolor - intensywny, soczysty;
  • wysoki stopień krycia - wystarcza już jedna warstwa;
  • bardzo dobra pigmentacja;
  • nie zbiera się w kącikach czy w łączeniu ust;
  • po nałożeniu pomadka nie wysusza ust ani się nie klei;
  • ładnie nawilża usta;
  • po nałożeniu prawie nie czuć, że mamy coś na ustach;
  • cena - ok. 10 zł.
  • termin przydatności po otwarciu - 24M;
  • kolor wykończony delikatnym połyskiem, ale pomadka nie zawiera drobinek co w rezultacie daje bardzo naturalny efekt! 
  • dostępność - na pewno drogerie HEBE;

Cechy na minus:
  • opakowanie - plastikowe; wygląda na trochę mało trwałe i mało kobiece. Z czasem zdzierają się napisy;
  • zapach - dość nietypowy jak na pomadkę; przypomina mi zapach świeżego orzecha włoskiego - lekko gorzki, co nie każdej może odpowiadać. Wyczuwalny jest on nawet po nałożeniu na usta. Ja zdążyłam się już przyzwyczaić :)


Czy kupiłabym ponownie? - TAK!
Moja ocena (1-5) - 4,5 pkt (odejmuje 0,5 pkt za opakowanie)



Mimo trochę mało eleganckiego i mało trwałego opakowania produkt jest na prawdę super! Jestem z niego na prawdę bardzo zadowolona. Po nałożeniu mogę cieszyć się kolorem na ustach znacznie dłużej niż przy innych pomadkach - nawet do kilku godzin! 
Stosunek jakość/cena powala!

 Kolor cudny - szczególnie sprawdza się u mnie przy szarych kreacjach dodając im nieco koloru i wdzięku. Jeżeli szukacie pomadki nie drogiej, a trwałej i dobrej jakościowo to ten produkt jest właśnie dla Was!
Z czystym sumieniem

POLECAM !!!




Na koniec standardowo próbki pomadki na dłoni:


To by było na tyle...

 Zapraszam do kolejnych odwiedzin. Już nie długo nowe posty :)

PaPa :*


wtorek, 15 kwietnia 2014

BeBeauty FACE EXPERT!V - chusteczki do demakijażu



Witam wszystkich czytelników :)

Dzisiejszy post będzie traktował o kosmetyku? Gadżecie? 

Ciężko mi zakwalifikować ten produkt do konkretnej kategorii.

Tego typu produktów jest całe mnóstwo. Są w każdej drogerii jednak czasem po prostu nie każda z nas zwraca na nie uwagę. Bywają niezauważane i przyćmiewane przez tradycyjne produkty do demakijażu. O czym mowa?



Chusteczki do demakijażu - 20 szt.
BeBeauty



Cechy na plus:
  • przede wszystkim działanie ! Chusteczki świetnie radzą sobie z demakijażem zarówno twarzy jak i oczu (osobiście uwielbiam używać tego produktu do demakijażu twarzy);
  • nie podrażniają skóry;
  • przeznaczone są także do makijażu wodoodpornego (nie wiem czy dają radę, bo nie testowałam);
  • produkt hipoalergiczny;
  • idealna wielkość chusteczki;
  • wystarczy 1 chusteczka do wykonania demakijażu; przy mocniejszym makijażu oka trzeba czasem posłużyć się dwiema;
  • wystarczają na ok 20 użyć;
  • idealnie nawilżone;
  • po otwarciu nie wysuszają się;
  • idealne do każdego typu skóry (choć wiem, że są jeszcze inne wersje tego "kosmetyku", np. do cery suchej;
  • przyjemny zapach;
  • świetny sposób demakijażu -zwłaszcza dla osób leniwych, nie lubiących się babrać z wacikami;
  • idealnie nadają się na wszelkiego rodzaju wyjazdy (służbowe, wakacyjne);
  • dobrze oczyszczają skórę nie wysuszając jej;
  • posiadają alantoinę łagodzącą podrażnienia oraz pantenol, który ma działanie nawilżające;
  • chusteczki nie zawierają alkoholu;
  • dostępne w sklepach Biedronka;
  • cena - 2,99 zł;


Cechy na minus:
  • osobiście nie mam zastrzeżeń;



Czy kupiłabym ponownie? - Oczywiście, że tak!
Moja ocena (1-5) - 5 pkt




Tego typu produkty są bardzo pomocne i wygodne w użyciu. Sama do demakijażu stosuję zazwyczaj tradycyjne mleczka, toniki, płyny micelarne. Od czasu do czasu jednak lubię zaopatrzyć się w takie chusteczki do demakijażu, jednak często będąc w sklepie zapominam, że miałam je sobie kupić...
Zazwyczaj kupuję je pod wpływem impulsu lub przypadku...

Kiedyś udało mi się zakupić jeszcze ciekawsze cudo! Nawilżane płatki do demakijażu. Był to dla mnie idealny i nie drogi zakup. Niestety nigdzie nie umiem już znaleźć tych płatków :( 

Będąc na zwykłych, głównie spożywczych, zakupach w Biedronce zauważyłam te chusteczki. Nie były one drogie, więc wylądowały spontanicznie w moim koszyku. Wiem, że są one zawsze na stanie w sklepie. Z tego co się orientuję to kiedyś wyglądały nieco inaczej. Ich obecna szata graficzna jest moim zdaniem lepsza! Bardziej kobieca!
 Lubię używać ich głównie do oczyszczania z makijażu mojej twarzy, choć czasem kiedy nie mam sił stosuje je do całego demakijażu. Radzą sobie doskonale! 

POLECAM !!!


To już wszystko na dziś...
do następnego :D

PaPa :*



wtorek, 1 kwietnia 2014

Ombre hair z LOREAL - hit czy kit?


Witam ponownie :)

Tak się złożyło, że po raz kolejny na moim blogu znajdziecie recenzję farby do włosów.  Nie będzie to jednak farba z GARNIER'a ;p. Tym razem zaszalałam i wydałam nieco więcej pieniążków, co u mnie nigdy się nie zdarzało w przypadku farby do włosów. Na tą farbę polowałam już jakiś czas, ale szkoda mi było wydać ponad 30 zł (taka jest jej cena regularna). Bądź co bądź jak dla mnie to trochę za dużo. 
Fart chciał, że pewnego razu udając się na typowe zakupy do drogerii ROSSMANN zobaczyłam tą farbę, że jest w promocji. Chwila namysłu i już była w moim koszyku :) Dałam za nią 24.99 zł (co i tak sporo jak dla mnie)
Ale po kolei. 
O czym ja tu mówię?
Oto przed wami NOWOŚĆ


WILD OMBRES
Preference 
z LOREAL 
Paris


Producent obiecuje rozjaśnienie włosów o 3 odcienie dla każdego koloru. 
Czy to prawda?

Wewnątrz opakowania znajdziemy precyzyjną szczotkę ekspert (tak zapewnia producent).
Czy aby na pewno jest taka precyzyjna?

Opakowanie zawiera także  Szampon Upiększający Kolor.
Czy spełnia on swoją rolę?



Za pomocą tego produktu możemy uzyskać efekt stopniowanego koloru.
Czy faktycznie?


Na opakowaniu widzimy piękną panią przed i po użyciu farby. Efekt? Jak dla mnie bomba.
Czy taki efekt osiągniemy w realu?
Przepraszam za jakość zdjęcia ;/

W opakowaniu znajduje się:



1. Puder rozjaśniający - 1 szt.
2. Krem utleniający + aplikator - 1 szt
3. Krem rozjaśniający - 1 szt.
4. Szampon upiększający kolor - 1 szt.
5. Instrukcja użycia - 1 szt.
6. Wysokiej jakości rękawiczki - 1 szt.
7. Szczotka ekspert - 1 szt.

 ...

Jeśli jesteś zainteresowany moją opinią zapraszam do dalszej lektury :)


Cechy na plus:
  • łatwy sposób koloryzacji w domowych warunkach;
  • wygodny w użyciu aplikator, który umożliwia szybkie i precyzyjne nałożenie farby;
  • jasna, przejrzysta instrukcja użycia wykonana z dobrej jakości papieru (co wg mnie nie było konieczne - widać za co płacimy ;p);
  • słabo wyczuwalny zapach amoniaku tak typowy dla farb do włosów;
  • załączona do opakowania szczotka ekspert, która jest wygodna i prosta w użyciu - wystarczy przeczesać włosy;
  • w instrukcji użycia znajdziemy wskazówki eksperta CHRISTOPHE'A ROBINA jak powinnyśmy nakładać farbę, by uzyskać idealny efekt dla swojej długości włosów (jeśli komuś coś mówi to nazwisko to super :p );
  • zawarty w opakowaniu szampon upiększający kolor faktycznie wydobywa jego głębię, a dodatkowo ładnie pachnie;
  • dostępność - ROSSMANN, HEBE;


Cechy na minus:
  • cena - jak dla mnie cena 30 zł z hakiem to zdecydowanie za dużo za zwykłą farbę do włosów. I tak większość tej kwoty płacimy za markę niż za faktyczne działanie produktu (znam farby tanie no name, które dają efekt dużo lepszy niż farby znanych producentów);
  • działanie/efekt - nie jestem do końca zadowolona z efektu jaki uzyskałam na swoich włosach. Nie wydaje mi się by farba rozjaśniła moje włosy aż o 3 odcienie. Jeżeli jednak tak jest to producent w jednej kwestii kłamie! : rozjaśnienie włosów o 3 odcienie nie da efektu jaki widzimy u modelki na opakowaniu;
  • krycie - użycie szczotki ekspert nie daje równego krycia co w rezultacie prowadzi do nie równomiernego efektu jaki osiągniemy po koloryzacji. Mamy jakby balejaż na swojej głowie;


Czy kupiłabym ponownie? - Nie
Moja ocena (1-5) - 1,5 pkt. (za szczotkę i rękawiczki, które jeszcze mogę wykorzystać przy kolejnych koloryzacjach).


NIE POLECAM !!!
Jak dla mnie to KIT a nie hit.

EFEKT???

Nawet nie ma co się chwalić, bo można powiedzieć, że go nie ma:((( Jestem nie pocieszona. Mój zazwyczaj spostrzegawczy mąż nie zauważył u mnie różnicy przed i po. Włosy farbowałam nic mu nie mówiąc, a kiedy wrócił z pracy niczego nie zauważył ;/ 


Reasumując:

Precyzyjne i łatwe rozjaśnienie? Łatwe może i tak ale precyzyjne? Wątpię.

Jak już w poprzednim poście o farbie do włosów z GARNIER'a wspominałam mam w planach rozjaśnienie swojego koloru włosów. Marzy mi się zdrowy rudy odcień. Farbe OMBRE hair kupiłam w celu zejścia z koloru. 
Początkowo produkt kupiłam z myślą o OMBRE, jednak gdy farba była już w moich rękach zmieniłam zdanie.
Muszę się Wam przyznać, że nie zastosowałam się do wskazówek eksperta. 
Zamiast pokryć farbą tylko końce włosów stwierdziłam, że nałożę ją na całą długość (skoro jej celem jest rozjaśnianie o 3 odcienie to powinna dać radę). Niestety nie wiem czy to był mój błąd, czy po prostu 3 odcienie to tak na prawdę nic. Może powinnam była kupić dwa opakowania? W każdym razie po nałożeniu farby odczekałam zalecany czas i kompletna klapa !!!! 
Zostawiłam farbę nieco dłużej na włosach, by dać jej jeszcze szansę i ...kolejny zawód !!!

Szczotka ekspert faktycznie ułatwia nakładanie farby, ale UWAGA ! jej użycie nie zagwarantuje nam precyzyjnego nakładania. 

Osobiście zauważyłam małą różnicę w odcieniu u siebie, jednak  ma się to nijak do zapewnień producenta. Na swoich włosach uzyskałam efekt coś w rodzaju balejażu (są miejsca bardziej rozjaśnione, a inne znów mniej). Całe szczęście, że nie wygląda to źle. Suma sumarum efekt jest dość naturalny. Mimo wszystko za takie pieniądze nie na taki efekt liczyłam :-(

Produkt nie polecam osobom, które chcą widocznych efektów. 
Farba sprawdzić się może u nieco bardziej bojaźliwych osób. Krzywdy z nią sobie na pewno nie zrobicie, bo efekt jest delikatny.

Czy ktoś już miał przyjemność mieć tą farbę?
Jakie jest Wasze zdanie?
Może popełniłam jakiś błąd?

...

Pozdrawiam 
PaPa i  :* 102



poniedziałek, 24 marca 2014

CATRICE - ULTIMATE Colour - pomadki


Witam ;)

Cóż, niestety nie doczekałam się Waszej opinii co do szaty graficznej bloga :( Statystyki rosną więc mam nadzieję, że mimo wszystko nadal będziecie do mnie zaglądać :)

Dzisiaj przedstawię Wam dwie kolejne pomadki CATRICE. Jakiś czas temu umieściłam już na blogu recenzję dwóch pomadek z CATRICE ULTIMATE Shine (to ta srebrna wersja).

Tak jak obiecałam w tamtym poście opiszę Wam moje spostrzeżenia na temat czarnej wersji pomadek.

Wybrałam się do galerii NATURA z chęcią zakupu jakiś pomadek w odcieniach NUDE.
 Stanęłam przed szafą CATRICE...stałam i stałam oglądając po kolei pomadki... Natrafiłam na dwa interesujące odcienie...no i znów stałam i stałam nie mogąc się zdecydować na jeden konkretny...
Z moim zdecydowanie stałabym tak do rana, więc w końcu zdecydowałam się zakupić obie pomadki :D
No bo czemu się ograniczać do jednej? (hihi)

Tak więc oto przed Wami:


Pomadka do ust ULTIMATE COLOUR



Moje kolorki to :

010 Be Natural
240 Hey Nude


Pomadki (podobnie jak srebrna wersja) również posiadają ładny grawer, co dodaje im elegancji.







Cechy na plus:
  • szeroki wybór kolorystyczny (16 świetlistych, intensywnych kolorów);
  • wysoki stopień krycia (wystarcza 1 warstwa);
  • dobra pigmentacja;
  • dają raczej matowy efekt - nie błyszczą się i nie zawierają drobinek;
  • kremowe wykończenie;
  • nie wysusza ust, ale lubi podkreślać suche skórki;
  • przyjemny zapach;
  • ładne, eleganckie i trwałe opakowanie, które na pewno nie otworzy się nam w torebce;
  • dostępność - drogerie NATURA, HEBE;
  • cena - 16,99 zł;
  • nie zbiera się w kącikach czy w łączeniu ust;
  • nie sklejają ust;
  • długi okres przydatności po otwarciu - 36 miesięcy (jest spora szansa, że w ten czas uda nam się zużyć produkt do końca);

Cechy na minus:
  • podkreśla suche skórki;
  • trwałość - nie powala; pomadka utrzymuje się na ustach 1-2 godzin później znika. Plusem jest jednak to, że robi to w naturalny sposób; 


Czy kupię ponownie? - Zdecydowanie tak (zwłaszcza kolor 010 Be Natural)
Moja ocena (1-5) - 4,5 pkt.


POLECAM !!!



Jestem bardzo zadowolona z tych pomadek. Zwłaszcza kolor 010 Be Natural podbił moje serce :D 
Obie pomadki są idealne dla osób preferujących odcienie NUDE. 

Wybrane przeze mnie kolorki są bardzo do siebie zbliżone. Różnica polega na tym, że odcień 240 Hey Nude wpada lekko w różowe tony, czego z pewnością nie można powiedzieć o kolorku 010 Be Natural. Nazwa idealnie dopasowana (pomadka daje ładny naturalny efekt). Oba kolorki idealne zarówno do makijażu codziennego jak i do mocno podkreślonych oczu.


Na koniec kilka próbek kolorków na dłoni:

Na ostatnim zdjęciu to nie drobinki - to odbija się światło flesza.



To już wszystko na dziś :) Zapraszam na kolejne posty już nie długo

Pozdrawiam

Kolorowe buziaki dla Was :*

wtorek, 18 marca 2014

Zmiany :)

Witam wszystkich tu zaglądających :)

Tak, tak to nadaj ja i mój blog - ten sam co zawsze, ale w nieco innej odsłonie.

Przyznam się, że już od jakiegoś czasu  troszkę mi się opatrzyła i znudziła szata graficzna moich wypocin.

Jak to ja, lubię eksperymentować w różnych dziedzinach swojego życia.
Znalazłam troszkę więcej czasu, więc postanowiłam wprowadzić nieco zmian i tutaj. W końcu idzie wiosna i trzeba brać się za porządki... hehe. Kiedy jak nie teraz wprowadzać zmiany ?!


Nie jestem jeszcze do końca przekonana do efektu i nie wiem czy na tym poprzestanę ;p 
Mam kilka wątpliwości, więc puki co chciałabym zapytać Was o opinię...W końcu to dla Was to wszystko, więc ??? 
Co sądzicie ??? 

Proszę o szczere wyrażanie swojego zdania. Przyjmę na klatę każdy komentarz (ten pozytywny jak i ten negatywny - oby dobrych było więcej ;))


Pa :*

PS. Mam nadzieję, że ktoś coś napisze hehe, bo ostatnio coś cicho i smutno tutaj :(





sobota, 15 marca 2014

Kosmetyk Mary Kay - odżywczy balsam do ciała


Witam serdecznie wszystkich moich wytrwałych czytelników :)

Cieszę się, że mój blog jest odwiedzany. Choć frekwencja nie jest powalająca, jednak dla mnie każde odsłonięcie jest zadowalające i motywujące do dalszej pracy...

Tak więc zmotywowana Waszymi odwiedzinami pojawiam się dziś z kolejną recenzją kosmetyku, jaki miałam przyjemność ostatnio przetestować...

Jak sam tytuł posta wskazuje będzie to recenzja odżywczego balsamu do ciała z marki MARY KAY. 

Jest to dość mało popularna w Polsce marka kosmetyków, dostępnych za pośrednictwem konsultantek katalogowych. Dla zainteresowany podsyłam link do strony internetowej  MARY KAY :)

Przechodząc do sedna przedstawiam Wam:


Odżywczy balsam do ciała - 236 ml
MARY KAY 

red tea & fig



Produkt jest zapakowany (jak widać) w kartonowe pudełko. Dołączona jest do niego również instrukcja z tłumaczeniem w 17 językach, m.in. w polskim.





Balsam posiada aplikator w postaci prostego dzióbka:



Od producenta:
Odżywczy Balsam do Ciała to lekki, nawilżający balsam zawierający witaminę E i bogaty w składniki odżywcze olejek ze słonecznika - niech będzie, że tak jest ;p. Ten wzbogacony ekstraktami z czerwonej herbaty i naszą unikalną mieszanką roślin z Lasów Deszczowych odświeżający balsam sprawi, że skóra stanie się miękka i gładka - jak najbardziej zgadzam się z ostatnim zdaniem. Skóra faktycznie jest gładka i przyjemnie miękka w dotyku  !!! W zapachu faktycznie wyczuwalna jest czerwona herbata :)

Cechy na plus:

  • działanie zgodne z obietnicami producenta;
  • opakowanie bardzo solidne i ładne;
  • orzeźwiający zapach czerwonej herbaty;
  • balsam wchłania się w ekspresowym tempie, co pozwala na szybkie jego stosowanie;
  • już chwilę po aplikacji można śmiało założyć ubranie i nie martwić się o plamy;
  • skóra przyjemnie gładka i miękka w dotyku;
  • nie pozostawia tłustej powłoki;
  • nie klei się;
  • produkt łatwo i sprawnie się wydobywa i nakłada;
  • hura !!! można nakładać na świeżo ogolone nogi (przynajmniej u mnie;p )

Cechy na minus:
  • śmieszna pojemność opakowania - 236 ml wystarcza zaledwie na kilka użyć (mówię tutaj o zastosowaniu balsamu na całe ciało);
  • poniekąd minusem może być jego ekspresowe wchłanianie - trzeba działać dość szybko, by rozprowadzić produkt na ciele. Czasem konieczne jest "dołożenie" kolejnej porcji, bo poprzednia już się wchłonęła nim zdążyliśmy ją dobrze rozprowadzić ;)
  • ograniczona dostępność;
  • cena (produkty tej marki nie należą do najtańszych);


Czy kupiłabym ponownie? - Tak
Moja ocena (1-5) - 5 pkt


POLECAM !!!


Produkt ten nie zwalczy nam pomarańczowej skórki (bo nie takie jest jego zadanie). Nie można jednak nie przyznać, że po jego zastosowaniu skóra wyraźnie jest przyjemniejsza w dotyku. Jego użycie sprawia wielką przyjemność, a co najważniejsze dla mnie to fakt, że nie trzeba martwić się o plamy na ubraniach i czekać nie wiadomo ile, by produkt się wchłonął.

Aplikacja szybka, łatwa i przyjemna :D

Działanie zauważalne gołym okiem i dotykiem
 Czego chcieć więcej ?


Zostańcie ze mną i zaglądajcie tutaj od czasu do czasu ;D
Zachęcam również do wypowiedzi w komentarzach 

Pozdrawiam PaPa  i :* 102




Odwiedzasz mojego bloga? Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad :D Możesz to zrobić w 2 sposoby:
  • zostawiając komentarz lub
  • klikając w okienko "Podoba mi się" zaraz pod tytułem.
Chcesz bym napisała o jakimś konkretnym produkcie? Zostaw taką propozycję w zakładce "Propozycje". 
Mile widziane także propozycje nie związane z kosmetykami :) Jestem otwarta na Wasze sugestie :D

wtorek, 11 marca 2014

GARNIER Color Naturals Creme


Przyszła kolej na kolejną recenzję farby do włosów...
Tak się złożyło, że znów zakupiłam farbę z GARNIER'a. Jakoś wcześniej nie byłam wielką fanką tych farb, ale przełamałam się i jestem zadowolona z tego faktu :D



GARNIER 
Color
Naturals
            Creme


6.46  Miedziana Czerwień

 Jest to nowość od GARNIER'a:
1szy odżywiający krem koloryzujący zapewniający podwójną ochronę...




Opakowanie farby zawiera:

flakon z MLECZKIEM UTLENIAJĄCYM 60 ml - 1 szt.
tubę z KREMEM KOLORYZUJĄCYM 40 ml - 1 szt.
saszetkę z ODŻYWKĄ PO KOLORYZACJI 10 ml - 1 szt.
para rękawiczek - 1 szt.
instrukcję użycia - 1 szt.




Cechy na plus:
  • cena (w okolicach 10 zł);
  • bogaty, długotrwały kolor;
  • farba pokrywa nawet siwe włosy - niestety ale tak, mam już trochę siwych włosków na swojej główce:/
  • miękkość i blask włosów po koloryzacji;
  • trwałość farby;
  • łatwy sposób koloryzacji w domowych warunkach;
  • gęsta konsystencja farby dobrze się nakłada i nie ścieka z włosów (czego nie można powiedzieć o poprzedniku jaki miałam z GARNIER'a Color&Shine);
  • odcień koloru dokładnie taki jaki obiecuje producent:




Cechy na minus:
  • zapach - jak to bywa w przypadku trwałych farb do włosów, strasznie wyczuwalny jest amoniak;
  • po kilku myciach kolor się trochę spłukał, ale to akurat mi nie przeszkadza, bo dopiero po spłukaniu uzyskałam efekt taki jak na opakowaniu (wcześniej kolor był nieco za ciemny);


Czy kupiłabym ponownie ? - Tak
Moja ocena (1-5) - 5 pkt.




Farba pokryła jednolicie całe włosy (nie było różnicy w odcieniach na odrostach w stosunku do reszty włosów). 

Ogólnie mówiąc jestem zadowolona. Mój efekt koloryzacji to wg  mnie wersja środkowa: dla włosów jasny brąz do brąz.

W sumie to odcień niewiele mi się różni od efektu jaki uzyskałam ostatnim razem farbując włosy kolorem "Mahoń". Może włosy są trochę jaśniejsze, a w słońcu bardziej wpadają w miedź na czym dokładnie mi zależało... :)

Z czystym sumieniem

POLECAM !

A tak wygląda efekt w słońcu i po kilku myciach :)




PaPa  i do następnego
:*






Odwiedzasz mojego bloga? Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad :D Możesz to zrobić w 2 sposoby:
  • zostawiając komentarz lub
  • klikając w okienko "Podoba mi się" zaraz pod tytułem.
Chcesz bym napisała o jakimś konkretnym produkcie? Zostaw taką propozycję w zakładce "Propozycje". 
Mile widziane także propozycje nie związane z kosmetykami :) Jestem otwarta na Wasze sugestie :D

Emulsja do higieny intymnej Nutka konopie polskie

  Cześć :) Było ostatnio tutaj sporo postów o produktach do demakijażu. Wiem, że nie każdego może ta tematyka interesować. Dziś więc recenzj...