poniedziałek, 22 września 2014

Korektor w płynie




Witam :)

Dziś będzie krótki i rzeczowy post o kosmetyku "kolorowym", który mnie nie zachwycił. Jest to kosmetyk nawet przyzwoity, za dobrą cenę, jednak nie takiego działania oczekiwałam...


 Korektor w płynie 
z witaminami C i E
z miss sporty

KOLOR - 001 LIGHT

Korektor posiada wygodny w użyciu aplikator w formie gąbeczki na patyczku 
(taki aplikator bardzo często spotykamy w błyszczykach do ust)



Cechy na plus:

  • zawiera witaminy Ci E - o ile to prawda co pisze na opakowaniu ;p trzeba zawierzyć producentowi;
  • cena - w granicach 10 zł;
  • ładnie wtapia się w skórę;
  • wygodny w użyciu aplikator;
  • wydajny;
  • kolor - jasny beżowy odcień;
  • kremowa konsystencja dość ładnie się rozprowadza;
  • produkt nie waży się;
  • można go zapudrować i używać na podkład;
  • trwałe opakowanie choć zauważyłam, że ścierają się napisy (co jest dość powszechnym zjawiskiem przy kosmetykach kolorowych z miss sporty);
  • zdatność do użytku po otwarciu - 24 M;




Cechy na minus:
  • trzeba uważać z ilością jaką nakładamy; Ciężko rozprowadzić produkt przy nadmiernej ilości co powoduje, iż osiągamy sztuczny efekt. 
  • korektor ma średnie krycie, a nawet powiedziałabym że  słabe;
  • podejrzewam, że dość dużo kosmetyku zostanie w opakowaniu, ponieważ ciężko będzie go wydobyć pacynką do końca;
  • średni trochę nijaki, delikatny zapach - przypomina mi trochę standardowe zapachy korektorów w pędzelku do długopisów (pamiętacie jeszcze takie produkty?:)) Dla niektórych może to być zapach nie do przyjęcia; Na szczęście zapach ten wyczuwalny jest jedynie w opakowaniu - po nałożeniu kosmetyk staje się neutralny i nie pachnie;


Czy kupię ponownie? - Raczej nie.
Moja ocena (1-5) - 2,5 pkt



NIE POLECAM !!!



Korektor ten kupiłam jako produkt do rozświetlania okolicy oka. Zależało mi, by za jego pomocą  wyrównać koloryt skóry wokół moich oczu i nadać spojrzeniu świeży wygląd.

Produkt nakładam pacynką (aplikatorem z opakowania) po czym rozcieram go palcami (pod wpływem ciepła rąk znacznie lepiej go rozprowadzić).

Niestety nie osiągnęłam zadowalających efektów. Cienie pod oczami co prawda są zmniejszone jednak trwałość produktu nie pozwala cieszyć się tym efektem zbyt długo. Na szczęście korektor wtapia się ze skórą po czym znika nie ważąc się itp.

Nie polecam osobom, które oczekują od korektora dużego krycia - tu go nie znajdziecie;



To już wszystko 
Do następnego 

PaPa :*

czwartek, 18 września 2014

Eye liner z Lovely vs Wibo



Witam :)

Mam trochę czasu więc korzystam z okazji i piszę dla Was kolejnego posta. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat eye liner'a z Lovely. Przedstawię Wam też porównanie tego produktu z moim dotychczasowym faworytem z Wibo.

Zainteresowanych zapraszam do dalszej lektury :)


Ultraczarny Eye liner - 2,5 ml
o wysokim połysku
glossy



Produkt posiada aplikator w formie pędzelka, który jest dość cienki jednak trochę mało precyzyjny...



Cechy na plus:
  • opakowanie - poręczne, dość trwałe i eleganckie;
  • napisy na opakowaniu nie ścierają się tak szybko jak się tego spodziewałam;
  • produkt nie podrażnia oka;
  • kolor - ciemna intensywna czerń;
  • przy demakijażu nie ma problemów ze zmyciem produktu z oka;
  • cena - produkt kosztuje mniej niż 10 zł;


Cechy na minus:

  • trwałość - kreska namalowana tym eye linerem często wyciera się w wewnętrznych kącikach oka już po kilku godzinach;
  • pędzelek - choć jest cienki to jednak niezbyt precyzyjny. Trzeba trochę się napracować, by osiągnąć ładny efekt kreski na oku. Przy zakupie tego eye linera warto też zwracać uwagę na jego pędzelek - czasem trafia się rozszczepiony co totalnie nie będzie się sprawdzało przy wykonywaniu makijażu; Dziewczyny choć tego się nie powinno robić to jednak ja w przypadku tego produktu radzę: odkręcajcie i sprawdzajcie pędzelki jeszcze w sklepie ! :) Ja dopiero za 3 podejściem trafiłam na dobry pędzelek;
  • produkt po otwarciu szybko gęstnieje i wysycha co utrudnia malowanie;
  • po nałożeniu eye liner potrzebuje trochę czasu, by całkowicie wysechł, a i tak zbiera na siebie cienie do powiek. Jego intensywna czerń niknie pod cienką warstewką cienia jaki akurat mamy na oku ;/
  • przy codziennym stosowaniu pojemność 2,5 ml nie wystarcza na długo;
  • w miarę postępu zużycia coraz trudniej jest nabierać produkt na pędzelek, czynność trzeba powtarzać kilkakrotnie przy wykonywaniu kreski na oku;


Czy kupiłabym ponownie? - Nie
Moja ocena (1-5) - 2 pkt.




NIE POLECAM !!!



A teraz krótkie porównanie:




Porównując ten eye liner z moim dotychczasowym ulubieńcem stwierdzam, że wypada bardzo blado. Cenowo oba produkty są do siebie bardzo zbliżone i nie przekraczają kwoty 10 zł. Ich jakość jednak znacząco się różni. Różni się też ich pojemność: Lovely 2,5 ml - Wibo 4ml.

Ponadto produkt z Lovely pozostawia wiele do życzenia jeśli chodzi o jego trwałość i efekt jaki daje na oku. Kreska namalowana tym produktem wygląda dobrze zaledwie przez kilkadziesiąt minut (bynajmniej). 
Nie ma mowy o kilku godzinnej trwałości. Zupełnie inaczej jest w przypadku eye linera z Wibo - jego trwałość jest znacznie lepsza !

Wykonujesz makijaż, który ma sprawdzić się np. przez 8 h?
Nie korzystaj z eye linera, o którym dziś mowa...

Eye liner z Lovely kupiłam z ciekawości (zachciało mi się lekkiej odmiany). Ciekawość zaspokoiłam i już nie ponowię zakupu.

Zainteresowanych dokładniejszą recenzją eye linera z Wibo odsyłam tutaj.


Do następnego
   PaPa :*



wtorek, 16 września 2014

Zapachy na wiosnę - lato 2014




Witam :)

Chciałabym Wam przedstawić moje tegoroczne ulubione zapachy, które używałam w okresie wiosna - lato.

Nie będzie wielkiego szału, bo choć posiadam zdecydowanie więcej perfum, w tym roku postawiłam tylko na 3 nuty zapachowe...


Na początek zapach z AVON

Summer white sunset - 50ml




KRÓTKI OPIS:

Nuta zapachowa - kwiatowo - orientalna (różowy pieprz, kwiat lotosu, kremowe drewno brzozy);

Cena - ok. 20 zł (na promocji jeszcze taniej! )

Zapach jest dość słodki, ale nie za ciężki. Nadaje się na cieplejsze pory choć ja zdecydowanie bardziej wolałam go używać w chłodniejsze dni lata czy wiosny.

Producent zapewnia, że kwiatowy zapach perfum pieści skórę jak dotyk słońca, uspokaja i pozwala się zrelaksować...faktycznie zapach ma w sobie coś wyciszającego i relaksującego.

Zauważyłam, że zapach bardzo długo się u mnie utrzymywał (zwłaszcza na ubraniach). Taka trwałość za 20 zł to na prawdę coś!

Wygodny w użyciu i ładny wizualnie flakon.

Zapach z powodzeniem można by używać też w okresie jesiennym (w takiej ciepłej, złotej jesieni).

Czy kupiłabym ponownie? - Tak (gdybym nie była taka ciekawa innych zapachów :) )

Moja ocena (1-5) - 4,5 pkt.



Drugim ulubieńcem tego roku był:




C-THRU Emerald Shine - 75 ml
Parfum Deodorant
natural spray





KRÓTKI OPIS:

Nuta zapachowa: Kwiatowo - drzewno - piżmowa;

         Bardzo świeży i zarazem delikatny zapach idealnie nadający się na wiosnę czy nawet lato.  Wyczuwalny cytrusowy zapach zmieszany z czymś słodkim i delikatnym. Zdecydowanie polecam stosować go w cieplejsze dni ! Nawet teraz wąchając prawie pusty już flakon przypominam sobie te wiosenne i letnie słoneczne dni, za którymi już tęsknię :) 

Produkt jest ogólnodostępny, m.in. w drogeriach ROSSMANN

Cena - ok. 20 zł (na promocji jeszcze taniej! )

Choć zapach niesamowicie urzeka swoją delikatnością niestety nie utrzymuję się u mnie zbyt długo (czy to na ubraniach czy na ciele). Czasami jednak choć ja go nie czuję dostaję komplementy odnośnie zapachu  od osób trzecich - co jest bardzo miłe :)

Świetna, tańsza wersja wody perfumowanej :)

Czy kupiłabym ponownie? - Tak (gdybym nie była taka ciekawa innych zapachów :) )

Moja ocena (1-5) - 4 pkt (Gdyby nie trochę niska trwałość dałabym 5 pkt :p)



Kolejnym, i zarazem ostatnim zapachem z jakim się nie rozstawałam tej wiosny i lata to Woda perfumowana Pur Blanca 50 ml EDT, o której pisałam już w zeszłym roku w poście "Zapachy lata "



Jak widzicie w tym roku postawiłam na minimalizm zapachowy. Wybrałam dwie główne nuty: jedną cieplejszą i cięższą, a drugą nieco delikatniejszą i świeższą.
 Tak jak już wcześniej wspominałam zapach z Avon'u świetnie sprawdzał się na chłodniejsze dni, natomiast C-THRU ze względu na swój delikatny zapach, towarzyszył mi w słoneczne pory :) Od czasu do czasu korzystałam też z zapachu pur blanki - tak dla małej odmiany :)

 Pierwszy zapach wykończyłam do ostatniej kropli, C-THR'u natomiast myślę,że posłuży mi jeszcze w przyszłym roku...


Tak wiem trochę późno zebrałam się na przedstawienie Wam moich zapachów, jednak uważam, że zawsze lepiej późno niż wcale :)

A wy? Czy miałyście któryś z tych zapachów?

Pozdrawiam i do następnego 

PaPa :*






sobota, 30 sierpnia 2014

Szampony Alterra - porównanie



W zeszłym roku umieściłam na blogu recenzję dwóch szamponów do włosów Alterra.
Dziś chciałabym podsumować działanie szamponów tej marki dokonując małego porównania zakupionych przeze mnie produktów.

Zakupiłam i już zużyłam następujące wersje:


1. Alterra szampon nawilżający GRANAT I ALOES 
2. Alterra szampon dodający objętości PAPAJA I BAMBUS 
3. Alterra szampon nadający połysk MORELA I PSZENICA 
4. Alterra szampon regenerujący MAKADAMIA I FIGA 
5. Alterra szampon BIOTYNA I KOFEINA 


Recenzję dwóch pierwszych szamponów znajdziecie poniżej:

Alterra szampon nawilżający GRANAT I ALOES - do włosów suchych i zniszczonych
Alterra szampon dodający objętości PAPAJA I BAMBUS - do włosów delikatnych i pozbawionych witalności


Skuszona naturalnym składem tych kosmetyków postanowiłam zakupić kolejne jego wersje...


                    Alterra szampon nadający połysk MORELA I PSZENICA - do włosów pozbawionych                                                                        blasku i łamliwych


 Moje spostrzeżenia:
Szampon przeznaczony jest do włosów pozbawionych blasku i łamliwych. Używając go muszę przyznać, że włosy faktycznie nabrały blasku jednak nadal się łamały.
Dodatkowo szampon posiada specyficzny zapach, który kojarzy mi się z lekarstwami - jak dla mnie mało przyjemny.
Mała pojemność przy dłuższych włosach zupełnie się nie sprawdza:/
Przy zabrudzonych włosach szampon nie radził sobie od razu - konieczne były dwie, a czasem i trzy powtórzenia mycia głowy.


Czy kupiłabym ponownie? - Nie
Moja ocena (1-5) - 2,5 pkt.







                Alterra szampon regenerujący MAKADAMIA I FIGA - włosy osłabione i łamliwe.



Moje spostrzeżenia:

Szampon posiada bardzo przyjemny zapach, kojarzony przeze mnie z cukierkami (lukrecją). Produkt przeznaczony do włosów osłabionych i również łamliwych. Produkt mało wydajny, choć bardziej jak pozostałe wersje. Po zastosowaniu nie zauważyłam większych efektów jeśli chodzi o łamliwość moich włosów. Nadal problem był choć jakby nieco mniejszy. Jako jedyny natomiast w widoczny i zadowalający mnie sposób oczyszczał moje włosy z kosmetyków do stylizacji.


Czy kupiłabym ponownie? -Tak
Moja ocena (1-5) - 4,5 pkt.

Alterra szampon BIOTYNA I KOFEINA - osłabione i przerzedzające się włosy



Moje spostrzeżenia:

Szampon posiada dość przyjemny zapach. Włosy wyglądają zdrowo, ale nie zauważyłam poprawy odnośnie ich gęstości. Nadal znajdowałam na szczotce liczne pasma swoich długo zapuszczanych włosów ;/



Czy kupiłabym ponownie? -Nie
Moja ocena (1-5) - 3 pkt.










REASUMUJĄC:

Wszystkie posiadane przeze mnie wersje charakteryzowała mała pojemność i wydajność. Przy stosowaniu 2-3 razy w tygodniu szampony bardzo szybko się zużywały (w ciągu miesiąca).
 Nie polecam osobom z długimi włosami, które lubią lakier do włosów, pianki i inne tego typu kosmetyki. Szampony sobie z nimi kiepsko radzą.

Biorąc pod uwagę cenę tych szamponów, zdecydowanie najlepiej kupować je w promocji.

 Dodatkowym plusem jest fakt ich naturalnego składu. 

Sądzę, że od czasu do czasu warto zastosować na włosy kurację poprzez zastosowanie produktów pozbawionych SLSów, parabenów itp. składników. Szampony Alterra świetnie się do tego nadają. Uważam jednak, że nie warto stosować ich regularnie. U mnie się to nie sprawdziło.
Produkty te mnie nie powaliły. Jak dla mnie szału nie ma.
 Moje włosy zdecydowanie bardziej wolą silikony i inne takie;p

Wybierając jednak spośród tych 5 wersji swojego ulubieńca postawiłabym na :

MAKADAMIA I FIGA



To już wszystko...

Dziękuję za poświęcony mi dziś czas :)

PaPa :*





sobota, 23 sierpnia 2014

REFRESH za mniej niż 10 zł



Witam i od razu przepraszam za tak długą nieobecność...
Trochę brakuje mi czasu, trochę pogoda nie sprzyja do robienia zdjęć i tak góra kosmetyków czeka na swoje 5 minut, bym napisała o nich kilka słów.
Prawdę mówiąc sama nie wiem od czego zacząć...mam tyle rzeczy do opisania, że głowa boli :)

Po kolei, więc dziś przedstawiam Wam moje kolejne małe odkrycie:


KOLASTYNA
protect beauty

REFRESH 

Mleczko do demakijażu 200 ml
Tonik 200 ml
Peeling do twarzy 75 ml



Wszystkie produkty przeznaczone są do skóry normalnej i mieszanej i nie zawierają parabenów.

Od producenta:

unikalna kompozycja KOLAGENU, ELASTYNY i GLIKOGENU w połączeniu z MINERAŁAMI (MAGNEZ, MIEDŹ, CYNK) usprawnia metabolizm i proces dotlenienia komórek oraz przywraca poziom optymalnego nawilżenia skóry



Mleczko do demakijażu 200 ml


Od producenta DZIAŁANIE
Skutecznie oczyszcza i usuwa makijaż


Cechy na plus:
  • działanie - mleczko bardzo skutecznie radzi sobie z demakijażem. Usuwa tusz, eye liner i inne kosmetyki bez większego wysiłku;
  • produkt posiada gęstą białą konsystencję, co sprawia, że nie spływa on z wacika;
  • mimo swej dość tłustej konsystencji mleczko nie zatyka porów i łatwo się zmywa;
  • nie drażni oka;
  • nie wysusza skóry, a wręcz ją nawilża;
  • mleczko posiada przyjemny, orzeźwiający zapach;
  • cena -  mniej niż 10 zł;
  • dostępny, m.in. w drogeriach ROSSMANN, oraz od czasu do czasu w sklepach BIEDRONKA;

Cechy na minus:
  • muszę przyznać, że od jakiegoś czasu stałam się zwolenniczką płynów micelarnych do demakijażu, więc jedynym minusem była gęsta konsystencja mleczka, do której musiałam się przyzwyczaić. Jednak już przy drugim zastosowania mleczka nic mi nie przeszkadzało, choć nadal ostatecznie wolę płyny do demakijażu :)


Czy kupiłabym ponownie? - Tak
Moja ocena (1-5) - 5 pkt


POLECAM !!!



Tonik 200 ml


Od producenta DZIAŁANIE
Tonik odświeża i wygładza naskórek, przywracając naturalną równowagę, czystość i promienny wygląd

Cechy na plus:

  • produkt ładnie nawilża i oczyszcza skórę;
  • razem z mleczkiem do demakijażu daje całkiem fany efekt gładkiej i świeżej skóry;
  • przyjemny, odświeżający zapach;
  • cena - mniej niż 10 zł;
  • dostępny, m.in. w drogeriach ROSSMANN, oraz od czasu do czasu w sklepach BIEDRONKA;

Cechy na minus:
  • zaważyłam, dziwne uczucie ledwo wyczuwalnego jakby pieczenia na skórze. Nie wiem czy to normalne, ale poza tym produkt jest super; Mimo tego ala pieczenia nic mi się nie dzieje ze skórą więc chyba jest                                                 ok :)


                                                        Czy kupiłabym ponownie? - Tak
                                                        Moja ocena (1-5) - 5 pkt


POLECAM !!!




Peeling do twarzy 75 ml z mikrogranulkami złuszczającymi

Od producenta DZIAŁANIE

Peeling usuwa zanieczyszczenia oraz martwe komórki naskórka , odblokowuje pory i niweluje nadmiar sebum, pozostawiając gładki i  świeży wygląd



Cechy na plus:
  • działanie - produkt delikatnie oczyszcza naszą skórę nie podrażniając jej;
  • peeling posiada dość gęstą białą konsystencję z zauważalnymi niewielkimi drobinkami;
  • przyjemny zapach;
  • cena -  mniej niż 10 zł;
  • dostępny, m.in. w drogeriach ROSSMANN, oraz od czasu do czasu w sklepach BIEDRONKA;

Cechy na minus:
  • Brak większych zastrzeżeń. W moim odczuciu peeling mógłby mieć nieco większą pojemność. Przy regularnym stosowaniu wg zaleceń (1-2 razy w miesiącu) szybko się zużywa;

  Czy kupiłabym ponownie? - Tak
  Moja ocena (1-5) - 5 pkt




POLECAM !!!



Wszystkie 3 dziś opisane przeze mnie produkty są godne polecenia i mają fantastyczne działanie. Po raz kolejny się przekonałam, że nie zawsze to co jest tanie musi być gorsze. Jestem bardzo zadowolona i moja twarz również :)

Pozdrawiam
PaPa :*



piątek, 25 lipca 2014

30 faktów o mnie




Witam :)

W tym miesiącu minął rok odkąd zabrałam się za prowadzenie bloga. Było to dokładnie 3.07.2013. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. 
Pisanie postów sprawia mi wielką przyjemność. Mam nadzieję, że Wam daje przyjemność ich czytanie i że jakieś posty okazały się przydatne...


Z racji rocznicy bloga, oraz z racji tego, że sama lubię czytać posty o ich autorkach, postanowiłam przybliżyć Wam nieco moją osobę :) 

Dla zainteresowanych podaję 30 faktów o mnie:


  1. Mam 27 lat.
  2. Bloga założyłam z nudów będąc w II trymestrze ciąży;
  3. Od niedawna prowadzę kolejny blog http://ciazamija.blogspot.com/
  4. Od ponad roku jestem zamężna;
  5. Marzyłam o romantyku, a wyszłam raczej za pragmatyka;
  6. Mam córeczkę Martynę, która skończyła w tym miesiącu 9 m-cy;
  7. Uwielbiam kupować kosmetyki - te do makijażu jak i pielęgnacji (chyba jestem od tego uzależniona);
  8. Lubię filmy BOLLYWOOD;
  9. Relaksuję się przy robieniu na drutach lub szydełkowaniu;
  10. Nie lubię dostawać kwiatów, wolę coś praktycznego;
  11. Mam dwie siostry (starszą i młodszą) i jednego brata - starszego ;
  12. Marzę o własnym małym piesku, którego mogłabym sama wytresować, np.maltańczyku;
  13. Jestem bałaganiarą, ale lubię sprzątać;
  14. Kocham spać - byłabym świetnym leniwcem ;)
  15. Bardzo często podjadam - słodycze czy chipsy to coś co mogłabym jeść i jeść;
  16. Frytków z McDonalds na pewno nie odmówię;
  17. Wolę prawdę od kłamstwa - nawet tą bolesną;
  18. Nigdy nie leciałam samolotem;
  19. Zazdroszczę ludziom wielu rzeczy, na które sama raczej bym się nie zdecydowała;
  20. Nie ma mnie na facebook'u;
  21. Mam kilka kompleksów - dotyczą one m.in mojego biustu;
  22. Bywam empatyczna;
  23. Nie lubię załatwiać spraw przez telefon - wolę kontakt wzrokowy;
  24. W nowym towarzystwie jestem raczej zdystansowaną obserwatorką, niż czynną rozmówczynią;
  25. Moja mama jest też moją przyjaciółką - mogę z nią porozmawiać o wszystkim;
  26. Jeśli ktoś mnie skrzywdzi potrafię długo chować urazę;
  27. Kiedy jestem zła/wściekła uspokaja mnie muzyka (house/Rock)
  28. W gimnazjum miałam kontuzję kolana, która dokucza mi po dziś dzień;
  29. Nie żałuję w życiu żadnej podjętej decyzji, bo bez nich nie miałabym tego co mam;
  30. Staram się być zawsze szczęśliwa - choć czasem bywa ciężko;



To tyle o mnie ;)


poniedziałek, 21 lipca 2014

3 in 1 MASCARA + efekt





Witam gorąco w te coraz bardziej upalne dni :)

Korzystając z chwili wolnego czasu chciałam przedstawić Wam recenzję tuszu do rzęs. Produkt dostałam w prezencie (sama raczej wybieram sprawdzone już wcześniej tusze lub polecone przez kogoś). O tym tuszu nigdy nic nie słyszałam, więc jak go dostałam zdziwiłam się i ucieszyłam, że mam coś nowego. 
Czy moja radość była słuszna?

Dowiedz się sam!!!


3 in 1 MASCARA
My Secret

Pogrubiająco wydłużający tusz do rzęs




Od producenta

Nowość do cienkich i słabych rzęs!
Innowacyjna formuła kremowego tuszu natychmiast pogrubi u wydłuży Twoje rzęsy.



Tusz do rzęs pogrubiająco - wydłużający 3 w 1 zawiera silikonową szczoteczkę, która ma za zadanie  doskonale rozdzielać rzęsy

 



Cechy na plus:
  • wydajność - produkt dość długo można używać po pierwszym odkręceniu. Nie zasycha tak szybko jak inne tusze do rzęs;
  • piękny, czarny kolor;
  • solidne, trwałe opakowanie;
  • łatwo się zmywa (nawet samą wodą);
  • rzeczywiście pogrubia i wydłuża rzęsy;
  • cena - coś w okolicach 10 zł.


Cechy na minus:
  • po nałożeniu więcej niż 1 warstwy lubi sklejać rzęsy;
  • po dłuższym chodzeniu lekko się osypuje;
  • z racji faktu osypywania nie bardzo nadaje się na makijaż dolnych rzęs;
  • lubi obciążać i prostować rzęsy - nawet po zastosowaniu zalotki do rzęs produkt po nałożeniu sprawia, że rzęsy znów są proste, czego nie znoszę!;



Czy kupię ponownie? - Zdecydowanie nie!
Moja ocena (1-5) - 1 pkt (za to że tak szybko nie wysycha w opakowaniu)


~ NIE POLECAM !!! ~


Osobiście nie polecam tego produktu osobom, które oczekują od tuszów do rzęs ładnego efektu wywiniętych i pogrubionych rzęs. Ten tusz owszem rzęsy nam pogrubia i wydłuża ale nic więcej. Ja posiadam dość oporne rzęsy, które nie są jakoś specjalnie naturalnie podkręcone. Stosuję więc zalotkę. Mimo wszystko już przy samym nakładaniu widzę jak produkt mi te rzęsy prostuje ;/ Koszmar jakiś. Stosuję go w makijażu codziennym, kiedy trzeba postawić większy nacisk na naturalność...


~ POLECAM ! ~
Polecić mogłabym go osobom, które lubią kiedy tusz do rzęs daje bardziej naturalny efekt. Jeśli posiadasz naturalnie wywinięte rzęsy ale niezbyt gęste czy długie to jest to produkt jak najbardziej dla Ciebie.


Poniżej przedstawiam Wam efekt jaki tusz daje w praktyce:



Jak widać na zdjęciach rzęsy nie są jakieś spektakularne. Ewidentnie proste i lekko posklejane - przypominają mi nóżki pająka ;/

...


Dla zainteresowanych wykonaniem makijażu oka - poniżej przedstawiam Wam krótką ściągawkę :)





Makijaż wykonany został paletką EYESHADOW PALETTE by H&M

Krok 1 - nałożenie cienia nr 1 na całą górną powiekę oka oraz na dolną od połowy źrenicy do                                    wewnętrznego kącika oka ;
Krok 2 - nałożenie cienia nr 2 w zewnętrznym kąciku oka oraz na dolną powiekę do połowy źrenicy (cień                  dobrze rozetrzeć pędzelkiem);
Krok 3 - nałożenie cienia nr 3 w wewnętrznym kąciku oka;
Krok 4 - nałożenie cienia nr 4 w załamaniu oka (ja mam opadającą powiekę więc zamiast nakładać cień w                  załamaniu nanoszę go nieco wyżej);
Krok 5 - nałożenie cienia nr 5 pod łukiem brwiowym;
Krok 6 - namalowanie kreski eye linerem (w tym przypadku eye liner z Lovely - recenzja już niebawem);
Krok 7 - wytuszowanie rzęs (w tym przypadku tuszem z My Secret, o którym jest recenzja w tym poście);


Pod makijaż oka zastosowana została baza pod cienie z AVON (recenzja niebawem).

Makijaż został wykonany przy użyciu drogeryjnych pędzelków, m.in z INGLOTa, ecotools  itp.

Należy pamiętać, by dobrze rozetrzeć cienie tak, by zatuszować ich granicę przejścia kolorów !



Na dziś to już wszystko :)
Mam nadzieję, że Wam się podobało?

Pozdrawiam
PaPa:*



wtorek, 8 lipca 2014

"Złocisty blask" z AVON




Witam :)

Dzisiaj kolejna recenzja produktów z AVON. Ostatnimi czasy trochę mi się nazbierało tych katalogowych kosmetyków. Nawet nie wiem kiedy ;)

Bez zbędnych słów przedstawiam Wam:

AVON

SKIN SO SOFT
mineral
gems

Mineralny balsam do ciała "Złocisty blask" - 250 ml
Mineralny żel pod prysznic "Złocisty blask" - 250 ml





 Mineralny balsam do ciała "Złocisty blask"


"Otul się zmysłową miękkością. Niezwykle bogata formuła idealnie stapia się ze skórą, pozostawiając ją jedwabiście miękką."

Cechy na plus:

  • po nałożeniu skóra jest miękka i gładka w dotyku;
  • zawiera delikatne złote drobinki (złocisty proszek), które nadają skórze zdrowy blask;
  • blask drobinek widoczny jedynie w słońcu;
  • świetnie prezentuje się na opalonej skórze;
  • przyjemny, delikatny zapach;
  • jak dla mnie doskonała konsystencja balsamu;
  • dobrze się rozciera;
  • szybko się wchłania;
  • produkt idealny na lato;

Cechy na minus:
  • wspomniane przeze mnie drobinki nie każdej przypadną do gustu; wg mnie nie sprawdzą się także przez zimę;
  • kiedy nie wpije jeszcze w skórę lubi brudzić ubrania;
  • trzeba dokładnie rozprowadzić balsam na ciele cienką warstwą. W przeciwnym wypadku może porobić delikatne plamy na skórze;
  • najlepiej rozprowadzać go na gładką, ogoloną skórę (lubi zbierać się przy odrastających włoskach co nie wygląda elegancko);

Czy kupię ponownie? - raczej nie.
Moja ocena (1-5) - 3,5 pkt





Mineralny żel pod prysznic "Złocisty blask"


"Złocisty żel wzbogacony minerałami rozpieszcza skórę pod prysznicem i dodaje jej blasku. Oczyszcza, jednocześnie nawilżając."


Cechy na plus:
  • przyjemny, delikatny zapach;
  • ładnie się pieni;
  • dobrze myje skórę;
  • skóra jest delikatnie nawilżona i odświeżona;


Cechy na minus:
  • szybko się wypłukuje przez co po dłuższej kąpieli konieczne jest dodatkowe nawilżenie skóry balsamem;


Czy kupię ponownie? - raczej nie
Moja ocena (1-5) - 3 pkt.

















Reasumując


Oba produkty są całkiem przyzwoite aczkolwiek nie powaliły mnie jakoś szczególnie. 
Dostałam je w prezencie więc używam, jednak sama chyba raczej bym ich nie kupiła. 

Balsam daje ciekawy efekt zdrowej skóry. Spełnia poniekąd rolę balsamu brązującego, aczkolwiek ma delikatniejsze działanie. Pomaga też przełamać "blokadę" przed pokazaniem z początkiem lata bladych nóg - już po pierwszym nałożeniu widać różnicę. Skóra nabiera delikatnie złocistego odcienia.


Na dziś to już wszystko :)
Dziękuję za spędzony u mnie czas...
PaPa :*


PS. Sukces...udało mi się w końcu napisać więcej niż 1 post w miesiącu! ;D





wtorek, 1 lipca 2014

RENEWING MOISTURE - ujędrniający krem do twarzy AVON





Witam gorąco :)

Troszkę ostatnimi czasy Was zaniedbałam z czego zdaję sobie sprawę i za co bardzo przepraszam !
Mam nadzieję, że nie zrazi Was ta moja abstynencja na blogu i będziecie nadal mnie odwiedzać...na co gorąco liczę...

Przechodząc do sedna 
Chciałabym przedstawić Wam produkt z AVON care:


RENEWING
MOISTURE
Firming Face Cream - 100 ml

with anti aging complex








Cechy na plus:
  • duża pojemność - 100 ml - co stanowi podwójną pojemność tradycyjnych kremów;
  • działanie - zbliżam się do denka tego produktu więc z całą pewnością zdążyłam już go przetestować i wyrobić sobie opinię; zauważyłam, że krem spełnia swoje działanie, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Skóra twarzy jest ładnie nawilżona i ujędrniona. Poprawiło się jej napięcie. Zniknęły drobne zmarszczki mimiczne - niestety tylko te drobniutkie ale zawsze to coś :)
  • lekka konsystencja;
  • krem dobrze się wchłania;
  • nie pozostawia tłustej powłoki;
  • nie klei się;
  • nie zatyka porów;
  • nadaje się pod makijaż;
  • wydajny - krem spokojnie wystarczy na miesiąc regularnego użytkowania, jak nie dłużej;
  • trwałe opakowanie;
  • sprawdza się na dzień jak i na noc;
  • cena - 12 zł (cena regularna); na promocji można go kupić nawet za 8,99 zł;


Cechy na minus:
  • zapach - produkt ma bardzo delikatny, wręcz nie wyczuwalny zapach, czego ja niezbyt lubię. Wolę kiedy kosmetyk przyjemnie pachnie, wtedy przyjemniej mi się go używa :)
  • proste, mało eleganckie opakowanie;
  • produkt nie zawiera żadnej folii zabezpieczającej - nie mamy pewności czy ktoś już przed nami ten krem otwierał czy nawet w nim zdążył paćkać palcami ;/


Czy kupiłabym ponownie? Mam podzielone zdanie na ten temat :/  50/50
Moja ocena (1-5) - Mocne 4 pkt.




Jest to całkiem przyzwoity produkt. Polecam osobom, które nie lubią gęstych kremów do twarzy.
Choć krem ma widoczne działanie to jednak nie wiem czemu, ale nie przekonał mnie do siebie na tyle bym kupiła go bez wahania po raz kolejny. Może to przez jego zapach, który jak dla mnie jest za mało wyczuwalny, a z czasem wręcz zanika - nawet w opakowaniu...


Na dziś to już wszystko :D 
Dziękuję za spędzony u mnie czas i zapraszam do następnych odwiedzin.
Mam nadzieję, że w tym miesiącu uda mi się opublikować więcej recenzji...kilka produktów wręcz o nie się prosi i czeka cierpliwie, aż znajdę czas na ich opis...

Buziaki :*


wtorek, 3 czerwca 2014

Rozjaśniacz do włosów - Joanna blond Naturia



Witam :)

Po nieudanym podejściu do rozjaśnienia swoich włosów farbą Ombre hair z Loreal zdecydowałam się na drastyczne posunięcie. Kupiłam zwykły rozjaśniacz do całych włosów. Tak, tak wiem, że takie działania bardzo niszczą i osłabiają włosy, ale bardzo chciałam spróbować. Było to moje pierwsze tak drastyczne rozjaśnianie, a o jego efektach przeczytacie poniżej :)


JOANNA

blond
Naturia
Rozjaśniacz do całych włosów
4-5 tonów




Opakowanie rozjaśniacza zawiera:



1. Saszetkę z proszkiem rozjaśniającym 25 g
2. Saszetkę z utleniaczem w kremie 70 g
3. Ulotkę informacyjną
4. Rękawiczki ochronne

Możemy zdecydować o stopniu rozjaśnienia swoich włosów, w czym pomocna jest informacja umieszczona na opakowaniu produktu




Cechy na plus:

  • działanie - widoczny efekt rozjaśnienia włosów (nawet o 5 tonów);
  • receptura rozjaśniacza zawiera ekstrakt z protein jedwabiu - mają one za zadanie chronić i regenerować strukturę włosa już podczas zabiegu rozjaśniania;
  • po rozjaśnieniu włosy nie są tak zniszczone jak by się mogło wydawać - wystarczy nieco odżywki i jest całkiem ok;
  • łatwy sposób nakładania - jak zwykłą farbę do włosów - nawet w domowych warunkach;
  • rozjaśniacz nie śmierdzi aż tak bardzo;
  • po wymieszaniu składników ma gęstą konsystencję, która nie spływa z włosów;
  • ciekawy "smerfowy" kolor;
  • cena - za dwa opakowania rozjaśniacza wydałam zaledwie 11 zł.
  • dostępność - m.in. drogerie Rossmann, Kaufland;


Cechy na minus:
  • trzeba bardzo dokładnie rozprowadzić rozjaśniacz na włosach. W przeciwnym wypadku możemy uzyskać nierównomierne rozjaśnienie;
  • zauważyłam, że kolor włosów zmienił się nieco po kilku myciach od początkowego. U mnie nieco ściemniał i wyrównał się co akurat na szczęście było na korzyść;


Czy kupiłabym ponownie? - Zdecydowanie tak.
Moja ocena (1-5) - 5 pkt.




POLECAM !!!

Swoje włosy chciałam rozjaśnić, by później móc je zafarbować na rudy. Po cichu liczyłam, że może już samo zastosowanie rozjaśniacza nada moim włosom ciekawy kolor. 
Może nie do końca uzyskałam taki efekt jaki chciałam, ale jestem zadowolona. Co prawda moje odrosty chwyciły nieco bardziej niż reszta włosów, ale po kilku myciach uzyskałam dość ciekawy efekt. 
W końcu moje włosy są przygotowane na kolejny krok jakim jest nadanie im wymarzonego rudego koloru.
Na razie jednak trochę się wstrzymam i dam im nieco odpocząć.

A tak puki co prezentuje się efekt końcowy moich działań...



Jak sami widzicie różnica tym razem jest zauważalna gołym okiem :)

Na dziś to już wszystko :)
 Niebawem zdam Wam relację z ostatecznego farbowania na kolor rudy...a tymczasem cieszę się ze swojego nowego ja :D



 Pozdrawiam
PaPa :*



poniedziałek, 19 maja 2014

Błyskawiczna odżywka do włosów - MARION



Witam :)

Troszkę mnie tu nie było. Niestety pogoda nie dopisywała do robienia zdjęć, a i z czasem u mnie ostatnio kiepsko:( W końcu jednak udało mi się zrobić kilka fotek.

Po dłuższej nieobecności przychodzę do Was z recenzją odżywki do włosów firmy MARION.
Niby banał, ale dla mnie jest to jedno z lepszych odkryć...dobra odżywka potrafi zdziałać z włosem na prawdę niezłe cuda. A o dobrą odżywkę nie zawsze łatwo.


MARION
NATURASilk
Jedwabna kuracja
- BEZ SPŁUKIWANIA


BŁYSKAWICZNA 
ODŻYWKA
(Do włosów łamliwych i z rozdwojonymi końcówkami)
150 ml



Od producenta:

Specjalnie opracowana formuła zapobiegająca łamaniu i rozdwajaniu się końcówek włosów. Zawiera JEDWAB i KOMPLEKS MULTIWITAMINOWY A, E, H, F i prowitaminę B5, które:

  • pomagają zapobiegać łamaniu i rozdwajaniu się końcówek włosów
  • wygładzają i odżywiają włosy bez ich obciążania
  • ułatwiają rozczesywanie i układanie oraz 
  • zapobiegają elektryzowaniu się włosów
  • zabezpieczają przed promieniowaniem UV, wysoką temperaturą - jak dla mnie duży +
  • nadają zdrowy wygląd, jedwabistą miękkość i blask. Zapewniają skuteczną ochronę przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych
Dodatkowo odżywka wzbogacona została o proteiny ryżowe, które przywracają włosom miękkość i piękny połysk oraz wzmacniają i regenerują wewnętrzną strukturę włosów, dzięki czemu są one mocniejsze i bardziej odporne na uszkodzenia.

Cechy na plus:

  • działanie - SZOK! Odżywka robi wszystko to o czym zapewnia nas producent!;
  • produkt zawiera aplikator w formie pompki co jest bardzo praktyczne i wygodne;
  • łatwa aplikacja;
  • możliwość stosowania zarówno na mokre jak i na suche włosy;
  • odżywka bez spłukiwania, co dla mnie jest plusem (nie lubię czekać pod prysznicem na działanie odżywki, by w końcu ja zmyć za jakieś kilka minut);
  • dostępność - na pewno drogerie NATURA;
  • cena - 7,99 zł. (po promocji można ją kupić nawet za 5,49 zł);
  • produkt nie obciąża włosów;
  • ułatwia rozczesywanie;
  • włosy (i same końcówki) wyglądają na zdrowsze;
  • piękny, delikatny zapach;
  • pojemność opakowania - 150 ml wystarcza na długo;

Cechy na minus:
  • jeśli chodzi o mnie nie mogę niczego zarzucić. Jestem zadowolona!

Czy kupię ponownie? - Zdecydowanie tak
Moja ocena (1-5) - 5pkt





         Produkt kupiłam z ciekawości. Nie liczyłam na wiele. Szukałam czegoś bez spłukiwania.
Znalazłam. 
Kupiłam.
I jestem baaaardzo zadowolona. 

POLECAM !!!


Jak pewnie wiecie (bądź też i nie) ostatnio eksperymentuję z kolorem swoich włosów. Jestem na etapie zmiany koloru. Włosy swoje niedawno rozjaśniałam (niebawem post z efektem moich eksperymentów). Sami wiecie co rozjaśniacz potrafi zrobić. Na moje szczęście odżywka poradziła sobie i nadal  radzi nawet z tak podniszczonymi włosami. Muszę przyznać, że jestem sama mile zaskoczona...

No. To już wszystko na dziś. 
Postaram się częściej tutaj pojawiać:)
Pozdrawiam 
PaPa :* 
 
 



Emulsja do higieny intymnej Nutka konopie polskie

  Cześć :) Było ostatnio tutaj sporo postów o produktach do demakijażu. Wiem, że nie każdego może ta tematyka interesować. Dziś więc recenzj...